Ciche Ministerstwo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Ciche Ministerstwo

Pisanie by Arcturus Rosier on Nie Lip 14, 2013 4:30 pm

Ministerstwo Magii tuż przed południem przypominało raczej ludzki ul niż zorganizowany urząd. Wszyscy gdzieś się śpieszyli. Przesyłki świszczały przy przelotach między jednym, a drugim departamentem. Zaś zlęknione lub co gorsza - konspiracyjne szepty stawały się tak głośne, że musiał przymykać drzwi od gabinetu by nie ogłuchnąć.
Powoli zaczynał wierzyć w stare przysłowie: im mniej wiesz, tym lepiej śpisz. Bezsenność odbijała na nim swe piętno już od kilku tygodni. Oczy zapadały się, cera szarzała. Nawet jego dobry gust zaczął się buntować, gdy zaczął krzywić się na widok porannej kawy. Całe szczęście, większość odbierała to jako kwestię przepracowania. W końcu spędzał tu całe dnie. Co prawda, stosy dokumentów na jego biurku skutecznie zniechęcały go do odpoczynku. Ale, tak właściwie: dokąd miał wracać? Mieszkanie w Londynie było niemal puste. I zimne. Umyślnie starał się nie zostawiać w nim niczego osobistego. To były niepewne czasy. A on posiadał aż za wiele ważnych informacji. Natomiast w rodzinnym domu oprócz zbyt ciekawskiej matki, czekały go tylko duchy przeszłości. Zdecydowanie wolał już spędzać czas w swoim ulubionym, skórzanym fotelu.
Zegar wybił dwunastą, na co podejrzliwie ściągnął brwi. Rzadko zdarzało się, że pozwalano mu ot tak, na spokojnie zająć się wypełnianiem raportów. Szczególnie teraz. W takim gorącym okresie. Przetarł dłonią twarz, starając się nie doszukiwać w tym złych omenów. Miał wystarczająco wiele kłopotów na karku. Brakowało mu tylko popadnięcia w paranoję…
avatar
Arcturus Rosier

Pochodzenie : Anglia
Różdżka : 10 i pół cala, giętka, pióro feniksa, krzew różany

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ciche Ministerstwo

Pisanie by Yennefer Rowle on Nie Lip 14, 2013 5:53 pm

-Zaraz oszaleje, co znów!-  zdziwiła się czarownica kiedy po raz kolejny coś zabrzęczało jej koło głowy, lekko świsnęło i zmaterializowało się w postaci listu. Tego dnia otrzymała już takich cztery, w tym jeden z Biura Brytyjskiego Przedstawiciela Międzynarodowej Konferencji Czarodziejów. Chyba jej potencjalni współpracownicy planowali unieszkodliwić ją samoczynnie, co prawda do tego było jeszcze daleko ale coraz częściej puszczały jej nerwy. Blondynka otworzyła szybko list i spojrzała wymownie na jego treść. Po raz kolejny wszystko i nic, jakieś dziwne wezwanie kilka słów wyjaśnień żadnych konkretów. Chociaż tak naprawdę nie spodziewała się niczego innego, z dnia na dzień było coraz gorzej. Atmosferę w jej biurze mogło kroić się nożem, była gęsta niczym kanarkowe kremówki, na szczęście nie działała podobnie. Yennefer powtórzyła w lekkim zamyśleniu treść listu i wstała od swojego biurka dość widocznie się ociągając. Lekko bolała ją głowa, jednak to uczucie nie przeszkadzało jej w pracy. Dręczyła ją tylko okropna pogoda, mimo hologramów w oknach zdawała sobie dokładnie z niej sprawę. Trwało to już kilka dni, nawet kiedy była w domu wygrzebanie się z ciepłego łóżka bywało dla niej rzeczą prawie niemożliwą. Wiedziała dobrze, musi pracować, nie było czasu na marudzenie i wymyślanie wymówek. Pewna obowiązkowość, a nawet świadomość odpowiedzialności za innych ciążyła jej lekko na barkach. Było to uczucie czasami bolesne, ale przydatne, nadające koloru kolejnym szarym dniom, lubiła je. Nawet teraz kursując zatłoczoną windą na V poziom coś trzymało ją w ryzach. W powietrzu można było wyczuć strach, ludzie patrzyli coraz częściej na własne stopy, a dwóch czarodziei w windzie stukało nogą z zniecierpliwieniem.
Nie ma co się śpieszyć-pomyślała Yenne i kiedy tylko winda stanęła i jej drzwi się otworzyły. Ruszyła odgarniając włosy w kierunku biura BPMKC. – co ma być to będzie, los i tak nas nie oszczędzi.- skrzywiła się i lekko poprawiła swoje ubranie. Czarna spódnica do kolan, grafitowa góra, lecz prawie całkowicie zakryta płaszczem sięgającym do kostek, gdzie dobrze mogła schować swoją różdżkę, a jednocześnie mieć możliwość szybkiego jej wyciagnięcia. Mniej więcej w okolicy serca przypiętą miała srebrną broszkę w kształcie jaskółki.
Weszła szybkim krokiem otwierając sporych rozmiarów drzwi i rozejrzała się powoli. Zastanawiała się, gdzie powinna iść, a co najważniejsze do kogo. Jej wzrok szukał odpowiedzi.
avatar
Yennefer Rowle

Zawód : Prawocnik Departamenu Przestrzegania Prawa Czarodziejów
Pochodzenie : Wielka Brytania, Londyn
Różdżka : Wiśnia I Pióro feniksa I Dość sztywna I 10 cali

Zobacz profil autora http://www.czart.aaf.pl/profiles/41.htm

Powrót do góry Go down

Re: Ciche Ministerstwo

Pisanie by Arcturus Rosier on Nie Lip 14, 2013 7:07 pm

Amelia - jego współpracowniczka z niemal matczynymi zapędami, zaglądała mu do gabinetu co najmniej kilkadziesiąt razy dziennie. I za każdym razem nie było to zwykłe, koleżeńskie spotkanie. Wypominała mu każdą skazę. Od mało czytelnego podpisu na dokumentach, który mógłby wszcząć zbędne domysły na temat swojego źródła. Po ślady niedoprasowania na koszuli. Irytowało go to. Przez pierwszy rok był pewien, że pewnego dnia stanie przed Wizengamotem za rzucenie klątwy na perfekcyjną Amelię. Ale, z biegiem czasu przestał marzyć o torturach, jakie mogłyby ją spotkać. Przeciwnie. Dzięki niej nauczył się żyć pod linijkę, a to okazało się jednym z jego czołowym atutów. Był zbyt dumny by jej to przyznać, ale doceniał jej pracę. Z szczerą wdzięcznością.
Wstał tylko na chwilę, by zaparzyć sobie mocnej, gorzkiej herbaty. Amelia jak zwykle, jakby tylko na to czekała. Pojawiła się bez pukania. Wchodząc z równą pewnością siebie, co właściciel gabinetu. I oczywiście, już na samym wstępie przewróciła oczami – zażenowana jego leniwą postawą. Bo przecież według jej wizji, niczego pożytecznego od rana nie zrobił.
- Odświeżyłbyś się, wyglądasz jak ponurak - poradziła mu jeszcze i nim wyszła ledwie usłyszał jej mamrot. - Masz spotkanie. Rowle już na Ciebie czeka.
Westchnął, odstawiając kubek z powrotem na blat biurka. Naprawdę nie lubił stawać się wróżbitą. Ale cóż, przynajmniej nie był na tyle naiwny by wierzyć w spokojne popołudnie w ministerstwie. Chwycił z wieszaka marynarkę, narzucił na siebie i starannie poprawił. Gdyby to było pilne spotkanie, wysłaliby po niego oficjalnego gońca. Chociaż, z resztą i tak nie byłoby mu na nie śpieszno. Ostatnimi czasy dostawał coraz więcej podobnych zaproszeń. Do ostatniej chwili nie wiedział z kim będzie rozmawiał ani na jakie tematy. I szczerze nienawidził tych wszystkich przeciętniaczków z niższych szczebli za taką organizację. Starannie zamknął za sobie drzwi, rozglądając za wspomnianą Rowle. Dobrze znał ją sylwetkę. Gdy zaczął iść w jej kierunku, jedna z miejscowych przesyłek bezczelnie dźgnęła go w ramię. Tym bardziej nie miał litości dla papieru i rozwinął go szybko, odczytując na nim swoje nazwisko i skrawek informacji jak sala czy godzina. Pokręcił głową, przeklinając głupotę kogokolwiek o nazwisku A. Anderson, którym była podpisana wiadomość i stanął przed Yennefer.
- Witam w naszych skromnych progach, Rowle - przywitał się z Nią, zerkając jednocześnie na zegarek. - Spotkanie zostało przełożone z jutra, na godzinę trzynastą dziś. Tyle wiem ja. Jeśli Ty wiesz cokolwiek więcej, śmiało mi to opowiedz po drodze. Tymczasem, zapraszam w lewo. Jeśli mamy się nie spóźnić, powinniśmy już iść pod salę.
avatar
Arcturus Rosier

Pochodzenie : Anglia
Różdżka : 10 i pół cala, giętka, pióro feniksa, krzew różany

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ciche Ministerstwo

Pisanie by Yennefer Rowle on Nie Lip 14, 2013 7:41 pm

Przed nosem dziewczyny przemknęło kilku pracowników, chyba nawet jej nie zauważyli ,co było dziwne bo kiedy rano wstawała nie wydawała się przezroczysta. Sama blondynka nie wydawała się jakoś tym faktem zrażona, nawet nie wywołało na jej twarzy momentu zdumienia. Nikt nie miał na nic czasu, czas w jakim nakazano im żyć wywoływały konkretne reakcje, te wyzwalały instynkt samozachowawczy, to on najprawdopodobniej kierował ludźmi, napędzany strachem o jutro.
Wciągnęła powietrze do płuc i zamrugała kilka razy. Jej oczy były specyficzne, lekko kontrastujące z twarzą prawie trzydziestolatki, wydawały się należeć do dziecka. Mimo zmęczenia nadal wydawały się iskrzyć, bić dziwną skrywaną radością, która nie często mogła ujrzeć światło dzienne. Chociaż bywały często zimne i smutne, znudzone całą codziennością, spoglądały dzielnie jakby magicznie zaczarowane chciały odbijać świat w innych barwach. Smutne w tym fakcie było to, iż ich właścicielce brakowało na to sił, niemoc wtargnęła i zraniła je głęboko, egoistycznie niszcząc marzenia. Jednak brnęła w to dalej, teraz lekko marszcząc czoło i usilnie poprawiając mankiety lekkiego płaszcza. W tej samej chwili ktoś  zainteresował się jej osobą, odebrała to z lekką ulgą, nie mniej jednak czuła ogarniające ją lekko podenerwowanie. Było to jednak lepsze niż ewentualna redukcja etatu, która mogła ją spotkać kiedy olewała by swoje obowiązki, tak nie planowała skończyć. Dość gwałtownie uniosła głowę i spojrzała na Rosiera.
Jakaś znajoma twarz- pomyślała i poczuła lekkie pulsowanie w skroniach. Nie była to jakaś bliska znajomość, ale kojarzyła go z różnych bankietów, czasami widziała go w Ministerstwie, ogólnie rzecz biorąc miała pojęcie o jego istnieniu. Uśmiechnęła się do niego lekko, a nie często się to ostatnio zdarzało.
-Miło mi-powiedziała i  jednocześnie kiwnęła głową. Arcturus, chociaż nie mogła o nim wiele powiedzieć wydawał jej się osobą w której towarzystwie była by wstanie wytrzymać więcej niż typowe dla niej dziesięć minut. Do tego był dość przystojny, wyglądał także nienagannie skromnym zdaniem blondynki. Szybka ocena w jej myślach zniknęła tak nagle jak się pojawiła i zostawiła po sobie tylko ślady obecności.  Na nowo świadomość wypełniła się czymś innym.
-Dziwne,-zdziwiła się lekko i machinalnie dotknęła swojej broszki, zawsze tak robiła kiedy zastanawiała się nad czymś intensywnie.- zostałam wezwana dziś, dość nagle.-dodała mrużąc błyszczące oczy, którymi ciągle bezpardonowo wpatrywała się w Rosiera, jakby chciała wyczytać cos z jego myśli.
-Nic więcej nie wiesz?- zapytała się podejrzliwie jedną ręką łapiąc się za bok swojej tali. Kiedy szli w wskazanym przez niego kierunku. Albo naprawdę nic nie wiedział na ten temat, albo chciał wyciągnąć z niej informację, te dwie tezy rozważała w świadomości.- To jesteśmy w podobnej sytuacji.-zapewniła spokojnie swojego rozmówcę. –mam nadzieje tylko na szybkie rozwianie naszych domysłów o ile takie istnieją.-dodała, chociaż tak naprawdę nie wiedziała nic na ten temat, nawet się niczego nie domyślała.
avatar
Yennefer Rowle

Zawód : Prawocnik Departamenu Przestrzegania Prawa Czarodziejów
Pochodzenie : Wielka Brytania, Londyn
Różdżka : Wiśnia I Pióro feniksa I Dość sztywna I 10 cali

Zobacz profil autora http://www.czart.aaf.pl/profiles/41.htm

Powrót do góry Go down

Re: Ciche Ministerstwo

Pisanie by Mistrz Gry on Pon Lip 15, 2013 4:20 pm

-Pssssst.
Kiedy szli korytarzem pod salę nagle, gwałtownie uchyliły się drzwi uderzając Rosiera w ramię. W pomieszczeniu, do którego prowadziły, było bardzo ciemno. W blasku sztucznego światła znalazła się jedynie dłoń: z pewnością męska.
-Tutaj jest wasze spotkanie - powiedział cicho nieznajomy mężczyzna.
Uchylił szerzej drzwi, aby ich wpuścić. Nie, z pewnością nie było to oficjalne spotkanie. Kiedy do komnaty wpadło więcej światła mogli dostrzec wysokiego, barczystego mężczyznę o przydługich włosach i mocnym zaroście, niewiele więcej. Czekał na ich decyzję. Wchodzą, czy nie?
-Szybciej - ponaglił ich syknięciem.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Pochodzenie : Walia
Różdżka : xxx

Zobacz profil autora http://bledny-rycerz.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Ciche Ministerstwo

Pisanie by Arcturus Rosier on Pon Lip 15, 2013 5:54 pm

Uniósł jedynie brew, tak niemo odpowiadając na pytanie Rowle. Podejrzliwa nutka w jej tonie była aż nadto wyraźna. I sam już nie był pewien czy powinien ironicznie unieść kącik ust, czy prychnąć w akcie obrazy. Ostatecznie zwyciężył kierunek dyplomatyczny. Z resztą, jak zwykle w jego przypadku.
Syknął, czując jak twardy kant wbija mu się w ramię. Przypuszczał, że to jakiś nieopierzony żółtodziób lub inna kaleka. Więc naszła go chęć na małe, psychiczne tortury. Jednak, zamiast przestraszonego młodzika natknął się na szorstki szept. Z aktorską gracją uniósł rękę, niby to strzepując z rękawa wyimaginowane pyłki, które osiadły na nim przy uderzeniu. Drugą ręką – nieobserwowaną, sprytnie przełożył różdżkę z tylnej kieszeni do przedniej. Nie zamierzał ryzykować.
- Są zmienni jak nasza kochana, londyńska pogoda - zaśmiał się, kątem oka oglądając się za innymi, nieznajomymi twarzami. Zdecydowanie wolał pchać się w paszczę lwa, wiedząc, że nie zorganizował sobie stadnego polowania. - Panie przodem?
W końcu odwrócił się do Yennefer, otwarcie zaglądając w jej spojrzenie. Starał się z niego wyczytać strach lub choćby jego cień. Cokolwiek, co wskazywałoby na to, że była równie zaskoczona takim obrotem sytuacji. Znał ją. Albo przynajmniej kojarzył na tyle, by zaszufladkować jej sylwetkę. Nie wydawało mu się, żeby akurat Rowle tak otwarcie przyszła do jego biura i perfekcyjnie odegrała niepoinformowaną byleby tylko go nie spłoszyć. By nieufnie, ale jednak kroczył według jakiegoś planu... Nie, to nie było w jej stylu.
Nie pozwolił jej na reakcję. Gdy dopiero analizowała jego pozornie swobodne zachowanie, wzruszył ramionami i nonszalancko wepchnął ręce do kieszeni by pewnym krokiem przekroczyć próg.
avatar
Arcturus Rosier

Pochodzenie : Anglia
Różdżka : 10 i pół cala, giętka, pióro feniksa, krzew różany

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ciche Ministerstwo

Pisanie by Yennefer Rowle on Pon Lip 15, 2013 6:25 pm

To wszystko nie trzymało się jednego kawałka. Zmiana terminów, nikt nic nie wiedział albo nie chciał nic powiedzieć, całkowicie spychając ją z tropu. Sytuacja stała się na tylko dziwna, że kobieta sama nie wiedziała czy to wszystko naprawdę jest tylko jej zadaniem czysto zawodowym, czy coś innego kryje się za tym całym absurdem, albo ktoś inny. Na domiar złego nie trafiła w miejsce, jakie przypuszczała było ich celem, tylko ktoś postanowił zgarnąć ich z korytarza po cichu. Wstrzymała tylko oddech kiedy Rosier oberwał lekko w ramię, a jej ręka automatycznie powędrowała w kierunku kieszeni z różdżką. Na chwilę palce zacisnęły się lekko na jej rękojeści, cała dłoń czekała na kolejny ruch. Jednak nie zrobiła nic więcej tylko spojrzała wymownie na Rosiera.
Co to wszystko ma znaczyć?- pomyślała  marszcząc lekko czoło kiedy tylko usłyszała wypowiedz swojego towarzysza. Ledwo powstrzymała się od kąśliwego komentarza na temat tego wszystkiego i dziwnego krycia się po ciemnych salach. W co wplątała się tym razem i czy na pewno chcę wchodzić do tego pomieszczenia, na to pytanie nie zdążyła odpowiedzieć bo w tym momencie Arcturus znajdował się już prawie w środku. Miała ochotę spacyfikować go spojrzeniem żądającym wyjaśnień, znaleźć tego kto ciąga ją za nos jak małe dziecko i doczekać się jakiś konkretnych odpowiedzi. Przystanęła na sekundę i zawahała się.
-Rosier, czy ty masz w ogóle pojęcie gdzie mieliśmy się spotkać i po…- urwała nagle i wywróciła oczami na ponaglania dziwnego człowieka z za drzwi.
Przystanęła na sekundę i zawahała się. Zaczyna się robić ciekawiej niż w jej rodzinnym domu, chociaż tego miejsca nie przebije nawet ministerstwo magii.
Nie ładnie trzymać ręce w kieszeni.-dodała w myślach. Pomiędzy byciem kulturalnym, a nonszalancją jest cienka granica. Rosier bardzo ładnie ją złamał jeśli wybrał tą drugą opcje, lekceważenie innych nigdy nie przynosi dobrych skutków. Zarzuciła swoje blond włosy na plecy i pokręciła głową z niedowierzaniem. Sekretne spotkania w ministerstwie, będzie przynajmniej interesująco, ale raz się żyje.
Yennefer  spochmurniała lekko, jednak podążyła za Arcturusem do środka, zamykając za sobą drzwi, tak jak tylko mogła najciszej.
avatar
Yennefer Rowle

Zawód : Prawocnik Departamenu Przestrzegania Prawa Czarodziejów
Pochodzenie : Wielka Brytania, Londyn
Różdżka : Wiśnia I Pióro feniksa I Dość sztywna I 10 cali

Zobacz profil autora http://www.czart.aaf.pl/profiles/41.htm

Powrót do góry Go down

Re: Ciche Ministerstwo

Pisanie by Mistrz Gry on Pon Lip 15, 2013 8:40 pm

Mężczyzna w pomieszczeniu trzymał różdżkę wyciągniętą, dostrzegli to, kiedy tylko się cofnął, aby ich wpuścić. A kiedy Yennefer zamknęła za sobą drzwi wyciągnął ją przed siebie błyskawicznie, celując w Rosiera.
-Rowle i Rosier... Miło was widzieć - powiedział - Lumos!
Koniec jego różdżki rozbłysł jasnym światłem, które oświetliło wszystko w ciasnym gabinecie bez okien. Najwidoczniej właściciela w nim nie było. Mężczyzna bowiem nie wyglądał na pracownika Ministerstwa. Miał na sobie ciemną szatę czarodzieja.
-Macie pozdrowienia od Thorfinna - dodał szczerząc żółte zęby w perfidnym uśmiechu.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Pochodzenie : Walia
Różdżka : xxx

Zobacz profil autora http://bledny-rycerz.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Ciche Ministerstwo

Pisanie by Arcturus Rosier on Pon Lip 15, 2013 9:17 pm

Rosier umyślnie udawał pewnego siebie. Dzięki temu mógł zaciskać palce na różdżce aż do pobielenia knykci i nikt nawet nie przypuszczał, że tylko czeka na odpowiednią chwilę by jej użyć. Kimkolwiek był ich mały gospodarz – chciał znać powód, dla którego zorganizował im takie spotkanie w świetle dnia. Ba! W samym sercu Ministerstwa Magii! Za drzwiami wciąż słychać było echo kroków, a do najbliższego wyjścia była daleka droga. Więc, teoretycznie nie miał zamiarów, które łączyły się z donośniejszymi konsekwencjami. Albo, miał naprawdę bardzo sprytny plan. A na takiego – bardziej stety niż niestety, nie wyglądał.
Kiedy wymierzył w Niego różdżką, nie cofną się obronnie ani tym bardziej nie zaczął ataku. Zbyt wiele domysłów huczało mu w głowie, gdy w garści miał tak mało odpowiedzi. Zmrużył jedynie oczy, butnie przyglądając się mężczyźnie. Nie kojarzył go. Wcale. A potem błysnęło. Ale, mimo to, i tak wpatrywał się w koniec jego różdżki. Gotowy aby odeprzeć atak.
- Szkoda, że nie mogę odpowiedzieć tym samym… Panie? - zapytał, oddalając się zaledwie o dwa kroki w bok i przysiadając na jednej z szafek. Zerknął przy tym na Rowle, jakby chciał się upewnić, że rozumie sens jego logiki. Nieznajomy był sam, ich była dwójka. Jakby nie patrzeć, mieli przewagę. W razie kłopotów – mogli to wykorzystać. Wystarczyło tylko ułożyć dobrą strategię. A do tego, nikt nie nadawał się lepiej od Rosiera.
- Zrobiło się tak rodzinnie… - zakpił i powoli, niewinnym ruchem wskazał na swoją własną pierś. - Ale, co ja mam z tym wspólnego?
Zapytał wprost. Bo i po co było się bawić.
avatar
Arcturus Rosier

Pochodzenie : Anglia
Różdżka : 10 i pół cala, giętka, pióro feniksa, krzew różany

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ciche Ministerstwo

Pisanie by Yennefer Rowle on Pon Lip 15, 2013 9:42 pm

Yennefer zareagowała troszkę inaczej. W jej pracy czasami nie miała czasu na myślenie i tylko sekunda dzieliła ją od oberwania zaklęciem, a trafieniem przeciwnika. Wycelowanie różdżki w jej towarzysza było jak zapalnik, który zmuszał do wybuchu w tym przypadku czarownicę do reakcji. Ta momentalnie chciała już wyjąć swoją różdżkę i zrobić szybko krok w bok, jednak powstrzymało jej zapędy zaklęcie wypowiedziane przez mężczyznę.
To tylko światło-pomyślała z lekką ulgą i westchnęła ciężko. Jednak jej mięśnie cały czas były spięte, a oczy mocno wbite w ich rozmówce. Wargi zaciskały się w ciekom linię grymasu poirytowania i rozważań. Zastanawiała się do cholery kim on jest i skąd w Ministerstwie dzieją się takie tajne spotkania. W jej głowie kłębiły się różne pomysły, jednak tylko jeden z nich wyjaśniał to co się aktualnie działo, najgorsze w tym wszystkim było to iż prawdopodobnie miała racje. A ten wariant wcale nie przypadł jej do gustu.
Yennefer tylko lekko przekręciła głowę na bok kiedy mężczyzna powitał ich. Zamrugała kilka razy i zwróciła wzrok na Rosiera, który chyba chciał wyciągnąć od niego imię. Bardzo sprytnie.-pomyślała. Niewiedza miała bardzo gorzki smak i mogła ich kosztować całkiem sporo.
- Thorfinn?- wycedziła przez zęby i wbiła w niego przenikliwe ślepia.- Mój kuzyn Cie przysłał?- zapytała szybko jednak nie oczekiwała odpowiedzi i nie pozwoliła sobie przerwać. W myślach tylko zaklęła siarczyście, na tyle wulgarnie by zawstydzić co drugą kobietę.- Co to wszystko ma znaczyć.-powiedziała już nieco spokojniej.- Ale co najważniejsze, co mamy z tym wspólnego. - powiedziała wyraźnie zaznaczając słowo MY.-zaraz po wypowiedzi Rosiera.
Cholera jasna-pomyślała.- dam sobie głowę uciąć iż wiem o co mu chodzi. Pieprzony Thorfinn, znów mnie w coś wplątał.
Yennefer spojrzała na Rosiera i chciała coś powiedzieć, ale nagle zamilkła.
Skrzywiła się lekko, miała ochotę wbić swój wzrok w jakiś punkt i tak skupić całą swoja uwagę. Na pewno się to tak nie skończ.
avatar
Yennefer Rowle

Zawód : Prawocnik Departamenu Przestrzegania Prawa Czarodziejów
Pochodzenie : Wielka Brytania, Londyn
Różdżka : Wiśnia I Pióro feniksa I Dość sztywna I 10 cali

Zobacz profil autora http://www.czart.aaf.pl/profiles/41.htm

Powrót do góry Go down

Re: Ciche Ministerstwo

Pisanie by Mistrz Gry on Wto Lip 16, 2013 12:49 pm

Nieznajomy przeniósł spojrzenie, które dotychczas wlepiał lubieżnie w uroczą blondyneczkę, na Rosiera. Na jego twarzy pojawiło się zniesmaczenie pomieszane z zawiedzeniem. Naprawdę nie rozumiał? Prawdę mówiąc spodziewał się, że będzie bardziej bystry. Wszystko było przecież oczywiste. Absolutnie oczywiste.
-Gdyby Evan mógł przysłać pozdrowienia zza grobu, z pewnością by to zrobił - syknął.
Wycelował różdżką w Rosiera, co chwila przenosząc ją na Yennefer i tak w kółko, aby im przez myśl nie przeszło, aby uczynić to samo. On był panem sytuacji, poczucie władzy widać było w jego zielonych oczach okalanych przez drobne zmarszczki.
-Thorfinn chciałby Cię zobaczyć, ślicznotko. Uważa, że nadeszła pora, abyś spełniła swój obowiązek, tak jak czyni to on - odpowiedział Mulciber tonem, jakby tłumaczył najoczywistszą rzecz pod słońcem małemu dziecku - To samo tyczy się Ciebie, Rosier - dodał jeszcze.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Pochodzenie : Walia
Różdżka : xxx

Zobacz profil autora http://bledny-rycerz.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Ciche Ministerstwo

Pisanie by Yennefer Rowle on Nie Lip 21, 2013 4:22 pm

Yennefer wodziła wzrokiem po mężczyźnie, zmarszczyła brwi trącając lekko dłonią swoją broszkę, która odbijała lekko światło.
-Evan- powtórzyła po nim cicho, niczym myszka, a jej ręką zaciśnięta w kieszeni na różdżce lekko zadrżała. Wiedziała kim był ten czarodziej, co robił i w jakich okolicznościach zginął. Wszystko układało się w jedną spójną całość, której pewnie gdzieś w głębi spodziewała się Rowle. Znała upodobania jej kuzynów i rodziców. Także brata, który był poplecznikiem sami wiecie kogo. Ale ona. Przez to wszystko straciła męża i syna, dwoje najważniejszych ludzi w jej życiu. Była pewna, to nie był wypadek. To wszystko przez powiązania z śmierciożercami, a teraz jeden z nich stał przed nią. Miała mętlik w głowie, zachowanie świadomości przez chwilkę było dla niej trudne, chciała wyrwać się z tego miejsca jak najszybciej. Dała rade się jednak opanować by nie rzucić jakimś zaklęciem, nie rozpętać awantury i zbiegowiska.
-Chcieć to sobie może.-zadrwiła lekko drżącym głosem. Nienawidziła gdy ktoś zwracał się do niej tak ja zrobił to ten czarodziej. Obrzuciła go spojrzeniem pełnym gniewu żalu i innych emocji któ®yh nie do końca dało się wyczytać. Parszywy człowiek, czy mogła dołączyć do kogoś takiego jak on? Za wszelką cenę powtarzała sobie iż nie jest niczym z tym związana. Że nie ćwiczyła zaklęć czarno magicznych z swoim bratem, że nie czytała książek które w jej ręce wpaść nie powinny. Nie ładnie tak okłamywać samą siebie Yenne, nie ładnie.- Jaki obowiązek, w niczym nie muszę wam pomagać. Na pewno nie ja. Nie po tym wszystkim co mnie spotkało. -spojrzała na Rosiera nie oczekując na jego reakcję. I szybko wyjęła różdżkę nie wycelowała jednak zaklęcia w mężczyznę.
Protego-zaklęcie niewerbalne było w tym momencie lepszym pomysłem.
avatar
Yennefer Rowle

Zawód : Prawocnik Departamenu Przestrzegania Prawa Czarodziejów
Pochodzenie : Wielka Brytania, Londyn
Różdżka : Wiśnia I Pióro feniksa I Dość sztywna I 10 cali

Zobacz profil autora http://www.czart.aaf.pl/profiles/41.htm

Powrót do góry Go down

Re: Ciche Ministerstwo

Pisanie by Mistrz Gry on Nie Lip 21, 2013 9:36 pm

Przed Yennefer pojawiła się niewidzialna, magiczna tarcza; z pewności nieco silniejsza od uczniowskiej wersji. Mogła uchronić ją przed wieloma zaklęciami, jednakże nie przed wszystkimi - niestety.
-Ciąży na Tobie obowiązek, ślicznotko. Twój ukochany kuzyn obiecał już Czarnemu Panu Twoją obecność i pomoc - odparł mężczyzna, szczerząc zęby w parszywym uśmiechu - Inaczej skończy to się dla Ciebie bardzo źle. To zaszczyt i honor móc mu służyć, powinnaś być tego świadoma, kobieto - warknął na ostatek, nie opuszczając różdżki wcale a wcale.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Pochodzenie : Walia
Różdżka : xxx

Zobacz profil autora http://bledny-rycerz.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Ciche Ministerstwo

Pisanie by Yennefer Rowle on Pon Lip 22, 2013 11:26 am

-Jakim prawem?- zapytała powoli tracąc nad sobą kontrolę, jej ręka coraz mocnej ściskała różdżkę, coraz bardziej chciała coś zrobić. Prawo… tutaj nie istniało prawo Yennefer, tutaj istniał kult silnej jednostki. – Mój brat już wam pomaga, pomagał wam mój mąż, to przez was nie ma go!- i nie tylko jego. Odezwała się nieco głośniej niż miała w zamiarze. Zbladła po twarzy, oddychała coraz ciężej, kiedy dziwne uczucie uderzającej powoli do krwi adrenaliny ogarniało jej ciało. Domyślała się, że nie ma już wyjścia prawie była pewna swojej przegranej, znała oba jej zakończenia. Zostać zabitą, czy zabijać. Stać się łowcą czy ofiarą. Iść drogą rodzinnych ideałów czy wyprzeć się tego, czego inny stali się wierni mając nadzieje, że może pamięć uczyni ją nieśmiertelną.
Przecież już nikt o tobie nie pamięta.-głos w głowie warknął głośno i wbił się w jej świadomość niczym kolce. -Wszyscy umarli, mówiąc nie, umrzesz w niełasce swojej rodziny wszyscy cię zapomną. Jeśli zdołasz przeżyć teraz,- głos był nie ubłagany, Yennefer skrzywiła się lekko pod jego naporem, umysł płatał jej figla.- będziesz uciekać, wiecznie uciekać, a kiedy Cię znajdą…
- Ale ja na nic się nie przydam!- broniła się ostatkiem siły woli.
Miała ochotę schować dłonie w ręce, poczuła się taka słaba, taka naiwna i głupia. Wpatrywała się w jego twarz, zniszczoną tym co miało i spotkać ją. Znów spojrzała na Rosiera, z jego zachowania nie mogła wyczytać niż konkretnego, została z tym sama. Jak zwykle. Spojrzała na wymierzoną w nią różdżkę, ona także uniosła swoją. Instynkt samozachowawczy nie pozwolił jej jednak walczyć. Nie była bohaterem, była zwykłą czarownicą, chciała żyć zestarzeć się, mieć znów rodzinę. To nie był czas na umieranie. Była tak strasznie rozdarta, jedynie co mogła z siebie wydusić to kilka słów.
-Mam odpowiedzieć tu, tu i teraz. –uniosła oczy i stwierdziła powoli.- Nie chce wam pomagać, ale nie mam wyboru.-skrzywiła się.
avatar
Yennefer Rowle

Zawód : Prawocnik Departamenu Przestrzegania Prawa Czarodziejów
Pochodzenie : Wielka Brytania, Londyn
Różdżka : Wiśnia I Pióro feniksa I Dość sztywna I 10 cali

Zobacz profil autora http://www.czart.aaf.pl/profiles/41.htm

Powrót do góry Go down

Re: Ciche Ministerstwo

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach